Emocje są prawdziwym bogactwem ludzkiej osobowości. Stanowią niezwykle precyzyjny system informacyjny służący zachowaniu wewnętrznej integracji. Wykorzystanie ich wielkiej nośnej siły kreatywnej służy samorealizacji, auczucia smutku, zazdrości czy radości, są busolą, którą powinniśmy wykorzystywać dla zachowania spójności własnego doświadczenia życiowego i harmonijnego funkcjonowania w naszej rzeczywistości.
Absurdem jest potępianie kogoś czy siebie samego za obecność uczuć w naszym doświadczeniu. Myślę, że raczej należy się zastanowić nad własnymi przekonaniami, które stanowią okulary dla naszego odbioru rzeczywistości.
Zazdrość... Zapewne doświadczył jej każdy... Pomyśl, w jakich okolicznościach to przykre doznanie ścisnęło Twoje serce?
Wielu poznanych przeze mnie ludzi identyfikuje szczęście czy przyjemność z zaistnieniem określonych warunków zewnętrznych. Często uwikłuje w ten obraz innych ludzi, układy partnerskie... ale... prawdą jest, że wszelkie warunkowanie nosi w sobie zalążek bólu.
Szczęście mieszka w uwolnionym od bólu i cierpienia sercu. Nie zależy od obecności innych ludzi czy warunków. Nawet jeśli uda ci się zrealizować twój wymarzony obraz szczęśliwości z innymi, niekoniecznie doświadczysz uczuć, o które tak naprawdę zabiegasz.
