Poznałam wielu medytujących ludzi, podobnie jak i ludzi korzystających z substancji zmieniających stan świadomości. Patrzyłam, jak często bezradnie kręcą się wokół własnej osi, rezygnują z towarzystwa bliskich osób, eksperymentują z nowymi halucynogenami oszukując siebie i innych, że kroczą drogą wzrostu świadomości.
Wchodzą w wiele interakcji budując kolejny labirynt.
Ale nie tędy droga.
Umysł, na którym ludzie często zawieszają swoje "poznanie", to narzędzie, przetwornik wibracji, a nie rzeczywistość.
Mapa rozwoju zapisana jest w każdym ludzkim sercu. Można do niej dotrzeć uwalniając serce od emocjonalnego bólu, cierpienia i lęku.
Kreacja pomnażająca emocjonalny ból, to droga oddalająca człowieka od niego samego.
Bazą dla tego rodzaju kreacji jest żądza podsycana przez wszechobecną reklamę, ramię drapieżników.
Nafaszerowany narkotykami - reklamą umysł ma problem z odróżnieniem tego, co jest właściwe, a co nie. Jeśli nie włączymy kolejnego systemu informacyjnego - własnej emocjonalności, pogubimy się w tej pajęczynie. Wymaga to jednak szacunku do siebie i tego, jak traktujemy informację, którą one niosą w konfrontacji ze światem zewnętrznym. Często ulegamy manipulacji, często nie ufamy sobie. To błąd.
