Podnoszenie wibracji na emocjonalnym poziomie ludzkiej istoty możemy uzyskać na drodze przyjemności, bądź gratyfikacji.
Podobnie jak uzyskanie rozkoszy podniebienia wymaga szczególnych warunków i wybranych potraw, tak i inne zmysłowe przyjemności są uwarunkowane. Wszystkie prowadzą po pewnym czasie do znużenia i przesytu.
Koncentracja uwagi na eskalacji zmysłowych przyjemności, często prowadzi do świata uzależnień i w następstwie rozwoju patologii fizycznych lub psychicznych.
Aby uzyskać oczekiwane stany świadomości, ludzie, którzy utknęli w "przestrzeni eskalacji doznań zmysłowych", rujnują dobre relacje społeczne, niszczą przyjaźń, nie potrafią skorzystać z wielkiego bogactwa, jakie niesie głębia doznań w stabilnym układzie partnerskim. Ich chwiejność emocjonalna i uzależnienie psychiczne, uniemożliwia stworzenie głębokiej relacji opartej na zaufaniu i lojalności wobec partnera. Ich związki są powierzchowne, krótkotrwałe i mało satysfakcjonujące. Wciąż poszukują nowych możliwości, ufając, że ich brak spełnienia tkwi po stronie kolejnego partnera. Cechy, które szlifują w ramach takich doświadczeń, nie sprzyjają stabilności emocjonalnej, co oznacza stagnację w rozwoju bez względu na swoje na ten temat wyobrażenia.
Problem tkwi w fałszywym założeniu, że przyjemności mogą realnie podnieść poziom wibracji i sprzyjają jego stabilności.
Ale radość i smutek są jak awers i rewers tej samej monety. Im większa ekstaza, tym głębszy depresyjny dół, którego często nie sposób zasypać kolejnymi układami.
Przyjemność jest cudownym doświadczeniem jedynie dla tych istot, które za nią nie "gonią", tylko wtedy, gdy wydarza się nagle i spontanicznie.
Gratyfikacja, to inny sposób podnoszenia wibracji na poziomie emocjonalności. Doświadczamy jej, gdy nasze wybory bazują na realnie ukształtowanych cechach, wrodzonych talentach i preferencjach, a stopień trudności wyzwania nie przekracza osobistych możliwości tworzenia. To z gratyfikacją kojarzone jest "doświadczenie optymalne" czy też "stan uskrzydlenia" (prof. Seligman).
Stan świadomości towarzyszący doświadczeniu optymalnemu można wielokrotnie powielać i w przeciwieństwie do eskalacji przyjemności, prowadzi (przy założeniu korzystania z wiedzy uprzednio zdobytej), do coraz głębszej satysfakcji i pełniejszej integracji z samym sobą.
Koncentracja na pogłębianiu przyjemności zamyka nas w świecie doznań zmysłowych. Gratyfikacja, integruje osobowość z Duszą. Wybór sposobu podnoszenia wibracji na poziomie emocjonalności, zależy od rozumienia siebie i rzeczywistości i należy do nas.
Wszelkie uzależnienia, to osobisty dramat z bólem i cierpieniem w tle.
Dlaczego świadomość siebie pozostaje w opozycji do rozwoju jakiegokolwiek uzależnienia?
Czym jest, Twoim zdaniem "przebudzenie" świadomości?
Co jest źródłem wyboru "przebudzonego" człowieka, a o istoty identyfikującej się z osobowością?
Czym jest kreacja dla "przebudzonego" człowieka, a czym dla istoty identyfikującej się z osobowością, z poziomem świata zmysłów?
Każdy wybór nadaje kierunek Twemu doświadczeniu, w tym odległe konsekwencje zgodnie z Prawem Przyczyny i Skutku.
Jeśli źródłem Twoich decyzji jest świat postrzegania zmysłowego, rezultaty będą wiązać Cię z tym poziomem istnienia.
Jeśli źródłem decyzji będzie Twoje serce, poziom wibracji Twej istoty rośnie, co oznacza po różnie długim czasie trwania, integrację z Duszą. W praktyce oznacza to wzrost świadomości (rozumienia i odczuwania) do poziomu Świadomości Chrystusowej i w następstwie tego, proces wniebowstąpienia, czyli zmiany wymiarów.
Zatem skutki wyborów podejmowanych w oparciu o informacje płynące poprzez zmysły, pozostawiają Ciebie w nieharmonijnym świecie II poziomu rozwoju świadomości (w światach ziemskich budowanych w oparciu o gunę żądzy-pasji, według Ved).
Skutkiem kreacji serca jest szybki rozwój, co skutkuje wzrostem poziomu świadomości do Świadomości Chrystusowej i przeniesienie do wyższego wymiaru (światów niebiańskich według Ved, zgodnie z guną dobroci charakteryzującą się obecnością szlachetnych cech, które zostały ukształtowane, dzięki wyborom płynącym z serca).
Pozdrawiam
Teresa Maria Zalewska
Fot. Sara Stępień
