Witaj na blogu!

Rozwój DX

Rozwój DX

Jasnowidzenie... Czym jest ten fenomen? Co wspólnego  ma rozwój świadomości indywidualnej z obecnością tego zjawiska?

Z uwagi na rozpowszechnienie informacji dotyczących wiedzy uzyskiwanej dzięki jasnowidzeniu, warto przyjrzeć się temu, co realnie widzi osoba jasnowidząca.

Z perspektywy Teorii Inteligencji Wielorakich dr Gardnera, jasnowidzenie jest identyfikowane z inteligencją intuicyjną. Podobnie jak inne rodzaje inteligencji np. inteligencja lingwistyczna, kinestetyczno-ruchowa, muzyczna czy matematyczno-logiczna jest skutkiem rozwoju ewolucyjnego indywidualnej świadomości ukierunkowanego na poszerzenie dostępu do informacji zdeponowanej w Powszechnym Polu Energii.

Obserwowałam ludzi dysponujących tą szczególną perspektywą postrzegania, poszerzonym dostępem do informacji. Wielu z nich identyfikowało obecność tego fenomenu z wysokim poziomem rozwoju, ze szczególnym darem, który ich zdaniem plasował ich w systemie wartości ponad innymi. Myślę, że każda istota z doskonale wypracowanym innym rodzajem inteligencji może w taki sposób mówić o sobie. Tylko... czy naprawdę można to identyfikować z zaawansowanym poziomem rozwoju duchowego człowieka?

Rozwój świadomości indywidualnej, to proces, którego finalnym skutkiem jest doświadczenie jedności ze wszystkim, co Jest. Mam wrażenie, że niektórzy jasnowidzący zmierzają w przeciwnym kierunku, w stronę budowania coraz większego ego.

Wysoki poziom etyki moralnej jest warunkiem wkroczenia na ścieżkę rozwoju świadomości indywidualnej nazwanego przez jej twórcę - Patańdżalego, jogą.

Fenomen jasnowidzenia pojawia się w rozwoju adepta jogi jako naturalne zjawisko w ramach rozwoju świadomości, a więc poszerzenia postrzegania Jedynej Rzeczywistości. Jogin nie przypisuje mu szczególnego znaczenia, bowiem ma świadomość, że na bazie tej umiejętności można łatwo zniweczyć swoją podróż do doświadczenia jedności ze wszystkim, co Jest. Większość dojrzałych adeptów postrzega jasnowidzenie jako pułapkę i z wielką rozwagą i czujnością korzysta z tego fenomenu.

Uciecha z ciężkiej choroby bliźniego nie świadczy ani o wysokiej etyce moralnej człowieka, ani o zaawansowanym poziomie jego rozwoju. Jeśli jasnowidz cieszy się z nieszczęścia, to powód by zastanowił się na swoją moralnością i uzdrowił swoje widzenie Rzeczywistości, albowiem Jest tylko Jeden Duch i wiele form jego postrzegania i doświadczania (w tym on sam). Każda istota posiadająca choćby taką wiedzę, nie krzywdzi innych.

Osąd, ocena, odrzucenie, zawiść, zazdrość, nienawiść i wszelkie destrukcyjne działania z tego wynikające, to wyraz niewiedzy o Pierwotnej Boskiej Naturze wszystkich i wszystkiego. Wynikają z zawężonego do zmysłów postrzegania i stanowią informację o konieczności jego "oczyszczania", o potrzebie rozwoju ludzkiej osobowości w aspekcie wyższej uczuciowości, a więc serca.

Rozwój uczuć wyższych jest drogą poszerzenia percepcji Jedynej Rzeczywistości o współczucie, miłosierdzie, a przede wszystkim, Miłość. Człowiek kochający rozpuszcza swoje ego w działaniu, którego bazą jest zintegrowane z rozumem, serce. Etyka moralna takiego człowieka jest doskonałym preludium do wkroczenia na ścieżkę rozwoju indywidualnej świadomości (np.jogi) i w konsekwencji doświadczenia Jedności ze wszystkim, co Jest.

Kiedyś jeden z moich znajomych spoglądając nieprzychylnym okiem na bhaktów, określił ich jako świętych egoistów. W jego perspektywie postrzegania, zajmowanie się rozwojem świadomości było skutkiem egoizmu i egocentryzmu. Pojęcie duchowy narcyzm dotyczy podobnego spojrzenia na istotę, która podąża drogą samopoznania. Myślę, że zajmowanie się drogą rozwoju innych istot, to niepotrzebna i energochłonna strata czasu, a ludzie, których to pasjonuje, nie rozumieją, co czynią w ten sposób samym sobie. Nie należy zapominać, zwłaszcza oceniając czy osądzając innych, że każda istota ma prawo do samookreślenia i samostanowienia, a nasze indywidualne postrzeganie jest uwarunkowane rozwiniętymi ewolucyjnie cechami wewnętrznymi. Warto jednak zauważać swoje niedoskonałości, a czas przeznaczony na niszczenie innych, choćby poprzez słowo, wykorzystać dla udoskonalenia siebie i swego widzenia Jedynej Rzeczywistości.

Świat zawężonego postrzegania zmysłowego, to miejsce nieustających konfliktów, destrukcji i niespełnienia. Rozwój emocjonalny w zakresie uczuć wyższych jest drogą opuszczenia tej przestrzeni i wkroczenia w inną Rzeczywistość. Historia ukazuje zasadność wprowadzenia tej teorii do ludzkiego doświadczenia.

Obserwując fenomen zwany potocznie jasnowidzeniem, a z perspektywy Teorii Inteligencji Wielorakich - inteligencją intuicyjną lub intrapersonalną, zauważyłam, że informacje które uzyskuje na tej drodze człowiek są uwarunkowane poziomem rozwoju innych aspektów jego istoty. Poziom Powszechnego Pola Energetycznego, z którego jasnowidz czerpie informacje są kompatybilne do poziomu jego osobistej wibracji. Im wyższy poziom wibracji danej istoty, tym większa złożoność informacji. Ich treść wiąże się jednak z posiadanymi talentami i cechami wewnętrznymi, które jasnowidz już odkrył (posiada).
Inne informacje uzyskuje istota, która odczuwa i wyraża miłość, do innych poziomów informacyjnych dociera istota mająca mniej wypracowany poziom uczuć.

Wielu ludzi, którzy wykształcili w niewielkim stopniu inteligencję intrapersonalną, intuicyjną, neguje jej istnienie. Ludzie ci przypominają osoby niewidome, które usiłują zanegować istnienie słońca na podstawie braku możliwości postrzegania przez uszkodzony narząd wzroku. To choroba,a nie dowód na nieobecność słońca.

Negacja zawsze dowodzi ograniczonego postrzegania, a nie możliwości istnienia określonych możliwości u człowieka wyrażającego się przez inny niedostępny dla negującego, filtr postrzegania Jedynej Rzeczywistości.

Kiedy dar jasnowidzenia wspiera rozwój? Z mojej perspektywy wtedy, kiedy służy naszemu rozwojowi osobistemu, podnoszeniu wibracji, a jednocześnie jest dobrem dla wszystkich czujących istot.

Szkodliwość osądu jest niezaprzeczalna. Ludzie, często nie znający człowieka, identyfikują osąd z rzeczywistością. Skutki z reguły niosą ze sobą wielką destrukcję dla ofiary pod postacią trudnych, wypełnionych cierpieniem doświadczeń.

Zanim kogoś osądzisz, spójrz, co poprzez niszczenie wizerunku nieznanego ci człowieka chcesz uzyskać. Popatrz na siebie i dojrzyj intencje, które motywują Cię do zachowania, które tak naprawdę wiele mówi o tobie, twoim systemie wartości, twojej żądzy, zdecydowanie mniej o "przedmiocie" osądu.

Czy zastanawiałeś się może, jakie cechy wewnętrzne kształtuje osądzający człowiek? Czy ten proceder sprzyja podniesieniu poziomu wibracji czy odwrotnie, obniża go?

Kiedyś dotarłam do strony na której znalazłam wiele niepochlebnych opinii na temat bliskiego mi człowieka.Wypowiadała je osoba, która posiadała niewątpliwie rozległą wiedzę oraz hołdowała, w swoim przekonaniu, wysokiej etyce moralnej. W swych wypowiedziach zidentyfikowała się z rzekomymi ofiarami nieetycznych poczynań mojego przyjaciela przyjmując samozwańczo poza ich plecami rolę adwokata.
Uważnie przeanalizowałam treść niepochlebnych osądów i dotarłam do intencji wyrażającego je człowieka. Złość, niechęć, niewiedza, zawiść i zazdrość dominowały, choć były ukryte za zręczną fasadą współczucia dla rzekomo poszkodowanych. Autor tych szkodliwych, ujawniających przede wszystkim jego ogląd rzeczywistości, treści, widział wszystko, tylko pominął siebie. Szkoda. To, na kogo mamy realny wpływ, to my sami. Niszcząc innych, tak naprawdę rujnujemy siebie, swoje zdrowie i życie, bowiem tkwimy w przestrzeni żalu i pretensji, których źródłem jest nasze własne niezaspokojenie.

Nie wspieram działań, które z mojej perspektywy wydają się mijać z etyką moralną, ale nie potępiam ludzi, którzy je wyrażają. Jedynym sposobem dla wielu jest doświadczenie na własnej skórze skutków mijających się z etyką moralną, wyborów. Jeśli człowiek sam nie dorośnie do wewnętrznej zmiany, wszelka presja czy represje nie mają wpływu na reprezentowany przez niego sposób postrzegania i tworzenia rzeczywistości. Jedyne, co realnie uzyskujemy, to większy kamuflaż w ramach realizacji tego, co on sam uznaje za dobro dla siebie. To z kolei utrwala status quo, a tym samym uwstecznia jego rozwój. My zaś - zabawiający się w sędziów i krytyków, pozostajemy w przestrzeni, do której rzadko zagląda jasna myśl i promyk radości. Zatem życząc sobie i innym wszystkiego, co najlepsze w ramach podążania do Światłości, zajmijmy się sobą.

Na czym polega, z mojej perspektywy, owo "zajmowanie się sobą"?

Skoro tym, co realnie możemy transformować, to nasze cechy osobowości warunkujące odbiór i doświadczenie Jedynej Rzeczywistości, skupmy się na wyborach i działaniach, które sfinalizują zamiar. Mapa do takiej realizacji znajduje się w sercu każdego człowieka.

Prawdziwym wyzwaniem dla ludzi nieustannie skupionych na zewnętrznej rzeczywistości jest samoobserwacja, podstawowe narzędzie służące samopoznaniu.

Czy można poznać cokolwiek bez obserwacji?
Czy możemy poznać siebie "uciekając" od siebie, od własnych odczuć i uczuć, pomijać zawartość własnego umysłu w rzeczywistości dnia codziennego i jednocześnie oczekiwać, że podejmiemy najwłaściwsze decyzje dla naszego życia i rozwoju?

Ucieczka od siebie, to znany mechanizm obrony psychologicznej. Dla niektórych ludzi stał się nawykiem....To smutne, że w toku cywilizacyjnego galopu za chwilowymi sukcesami, zagubiliśmy naturalną ciekawość poznania siebie, naszego bogactwa wewnętrznego... Ktoś wmówił nam, że to niebezpieczne?!, że bardziej atrakcyjne jest to, co serwują inni, a wśród nich również i tacy, których oferta jest daleka od jakiejkolwiek wartości.

Byłam zdumiona, z jaką łatwością ludzie zapytani (na zajęciach warsztatowych) o negatywne emocje potrafili automatycznie, szybko i bez problemu wymienić 5 dominujących w obrazie ich rzeczywistości, a jednocześnie mieli poważny problem z werbalizacją 5 pozytywnych uczuć. O czym to świadczy?

Dlaczego pomijamy siebie, odrzucamy, niszczymy wpadając w pułapkę nałogów? Dlaczego nienawidzimy siebie?

Źródło każdej istoty jest to samo!

Z medycznego punktu widzenia nienawiść do siebie skutkuje całą gamą schorzeń zwanych psychosomatycznymi. Zawartość tego worka chorób systematycznie rośnie. Dlaczego?

Pozdrawiam
Teresa Maria Zalewska

 

Więcej w tej kategorii: « Rozwój DIX Rozwój DXI »
Powrót na górę