Dlaczego satysfakcjonująca współpraca może zaistnieć tylko między ludźmi reprezentującymi poziom świadomości Chrystusowej (III poziom rozwoju ludzkiej świadomości)?
Czym kierują się ludzie usiłujący na niższym, II poziomie rozwoju świadomości współpracować z innymi?
Co jest "przedmiotem zainteresowania" dla adepta rozwoju osobistego (duchowego), a co dla materialisty?
Tak się złożyło, że przez kila lat miałam możność obserwować ludzi, którzy w swoim rozwoju ewolucyjnym reprezentowali żeńską, prawą część mózgu. Byłam zachwycona ich umiejętnościami. Wiedza, która płynęła poprzez channeling wnosiła nowe idee, propozycję nietuzinkowych rozwiązań trudnych kwestii, wybiegała w przyszłość. Wydawało się oczywiste, że uzyskane informacje należy szybko i skrzętnie zastosować w Rzeczywistości 3D, by poprawić jakość życiowego doświadczenia, wesprzeć proces zdrowienia czy skumulować energię do dalszego działania. Nic podobnego!!!
Ludzie obdarowani tym szczególnym talentem, traktowali przychodzące informacje jak samo spełniające się przepowiednie!!!
To było dla mnie szokujące. Z mojego oglądu w Rzeczywistości 3D, podstawowymi narzędziami do jej tworzenia są myśli, słowa i czyny. Wizje, informacje płynące z Powszechnego Pola Energetycznego, intuicyjne inspiracje, traktuję jako nowe idee, nowe koncepcje do zastosowania tu, na Ziemi. Osoba, która wprawiła mnie w zdumienie miała niecodzienny dar, ale równie wielkie problemy ze stabilizacją energii na emocjonalnym poziomie życia. Pewnego razu zauważyłam poważny problem emocjonalny i wiedziona współczuciem, i własnym wglądem wewnętrznym, zaproponowałam pomoc . Jakież było moje zdumienie, gdy usłyszałam odpowiedź negującą wszelkie działanie na rzecz poprawienia jej stanu zdrowia. Zapytałam, dlaczego?
W odpowiedzi usłyszałam: "poczekam, samo minie".
Niestety nie minęło, a ona znalazła się na leczeniu w warunkach otwartego oddziału psychosomatycznego.
Przyszłość jest niedookreślona. O zaistnieniu pewnych zdarzeń, decydujemy my, w każdej chwili, poprzez własne wybory.
Czy wykorzystamy intuicyjny czy wizjonerski wgląd czy nie, zależy od ufności do siebie samego i naszej gotowości do podjęcia działania.
Innymi smutnymi dla mnie, jako lekarza spostrzeżeniami, jest traktowanie lekarza jako tego, który ponosi pełną odpowiedzialność za stan zdrowia pacjenta. Zważywszy na fakt, że naszą chorobę tworzymy podobnie jak inne elementy naszego świata, przez własne myśli i działania, to my i tylko my, ponosimy odpowiedzialność za to, co wybieramy, za swoje zdrowie i samopoczucie. Inną kwestią jest tego świadomość i systematyczne pogłębianie wiedzy dotyczącej nas samych i umiejętności tworzenia wysokiej jakości życia.
Pozdrawiam
Teresa Maria Zalewska
Ilustracja tekstu: Daniel Seßler on Unsplash
