W jaki sposób tworzymy iluzję?
Kiedy nasz twór staje się ważniejszy od Rzeczywistości?
Jakie konsekwencje wiążą się z utożsamieniem iluzji z Rzeczywistością?
W jaki sposób tworzymy iluzję?
Kiedy nasz twór staje się ważniejszy od Rzeczywistości?
Jakie konsekwencje wiążą się z utożsamieniem iluzji z Rzeczywistością?
Wiedza, to początek drogi rozwoju, a nie finał.
Łatwo "utożsamić się" z wiedzą, spekulować na jej bazie, manipulować swoim umysłem i otoczeniem. Nie wnosi to jednak do życia istoty tego, czemu realnie wiedza służy: transformacji przekonań, lepszego rozumienia siebie i swych potrzeb, a także wzrostu energetycznego otwierającego dostęp do nowych przestrzeni własnego potencjału.
Doradztwo na bazie zaimplantowanej do umysłu wiedzy bez wykorzystania jej treści we własnym doświadczeniu, inicjuje bezproduktywne kręcenie się w koło - doświadczenia utrwalające stare struktury myślowe wokół których rozwijała się nasza dotychczasowa twórcza działalność. Z perspektywy rozwoju, to jedynie strata czasu i energii.
Jaki pożytek płynie z wdrukowania do swego umysłu książki kucharskiej, jeśli nie potrafimy wykorzystać wiedzy kulinarnej do przygotowania zdrowego, smacznego posiłku?
Jaki pożytek z powtarzania fragmentów wiedzy urzeczywistnionych istot, skoro nie wykorzystaliśmy siły nośnej ich inspiracji do poszerzenia oglądu rzeczywistości dzięki wykorzystaniu ich, we własnym doświadczeniu?
Poznałam wielu ludzi, którzy przekonani o magicznej mocy medytacji, korzystali przede wszystkim z tego narzędzia dla podniesienia poziomu energii własnej. Po latach byli zdecydowanie spokojniejsi, podejmowali bardziej odpowiadające ich potrzebom, decyzje, uzyskiwali lepsze rezultaty dokonując wyborów w różnych aspektach rzeczywistości, jednak nie potrafili wytłumaczyć sobie pewnego fenomenu - nie doświadczyli jedności ze wszystkim, co Jest.
Czym jest medytacja? Czy ten szczególny stan świadomości może zastąpić świadomy wybór i kreację, dzięki którym poszerzamy "soczewkę postrzegania" Jedynej Rzeczywistości?
Z mojej perspektywy, nie. Medytacja nie zastąpi poszerzania perspektywy postrzegania rzeczywistości, jeśli człowiek nie urzeczywistnił siebie zgodnie z własnym pragnieniem i w ten sposób nie wysycił poziomu wibracji, który był potrzebny do wzrostu energetycznego.
Zakończenie lekcji na tym poziomie wyraża się w naturalnym skupieniu na głębinach Ciszy w sobie, bez cienia jakiegokolwiek pragnienia, nie dlatego, że manipulując sobą pozbywamy się go, ale z powodu podniesienia wibracji dzięki jego urzeczywistnieniu. Zrozumienie, niesie wyzwolenie z szamotania się w labiryntach umysłu i szukania odpowiedzi, której tam nie ma.
W mej życiowej karierze jako lekarz, miałam przyjemność spotkać wielu pacjentów rekrutujących się ze świata artystycznego. Ich wrażliwość, nierzadko przynosiła w konsekwencji brak harmonijnego doświadczenia, w następstwie czego problemy emocjonalnej natury dominowały wśród mniej czy bardziej poważnych niedyspozycji.
Zastanawiające było to, że ich wielki artyzm, był najczęściej uprawiany, jako sztuka dla zadowolenia innych, a sporadycznie, jako narzędzie do własnego uzdrowienia.
Wcale nierzadko spotykałam się z postawą pełną zdumienia, kiedy wskazywałam na uzdrawiające elementy ich twórczej pracy, jedynie dzięki zmianie kierunku nastawienia (ze świata zewnętrznego na obserwację siebie).